5 typów kierowców, którzy mnie wkurwiają.

Jedziesz sobie spokojnie drogą w mieście, a tu nagle ktoś z podporządkowanej wyjeżdża Ci przed maskę – wymuszając tym samym pierwszeństwo – i wlecze się przed Tobą 35 km/h. Jeśli miałeś lub miałaś kiedyś taką sytuację na drodze, zaś ilość niecenzuralnych słów była wtedy dość duża – czytaj dalej i w komentarzu podziel się, z kim Ty spotykasz się na drodze.

Proszę Państwa, 5 typów kierowców, którzy mnie wkurwiają ;-)

1. „Przepisy są po to, by je łamać!”

5 typów kierowców

5 typów kierowców, którzy mnie wkurwiają

Pierwszy typ z 5 typów kierowców wykazuje się kompletnym odrzuceniem wszelkich norm. Głównym wyznacznikiem jest prędkość. Co z tego, że na drodze można jechać 90/100 km/h, jak jego bryka wyciąga spokojnie 160? Osobnik ten często zaczyna swoje swawole w momencie, gdy wychodzi słońce, jest pierwszy dzień prawdziwego lata… a wtedy jest najwięcej patroli na drogach. I dziwi się potem, że dostał mandat. Użycie mózgu: znikome.

2. „Kodeks Drogowy? A co to jest?”

Siedzisz na imieninach u ciotki i jakiś wujek wspomina o jakiejś sytuacji z trasy. Wiesz doskonale, że dał dupy na drodze (i bynajmniej nie stał przy ekspresówce, łapiąc sponsora), ale z racji tego, że jeździ od 40 lat wie lepiej co mu wolno, a czego nie. Kodeks Drogowy dla niego nie istnieje. Wszelkie próby pt. „Czekaj, wujek, sprawdzę w przepisach”, kończą się „synek, wiem lepiej”.  Użycie mózgu: znikome. Jeden z 5 typów kierowców.

3. „Jestem Niemcem.”

Pochodzenie z Niemiec i jeżdżenie po polskich drogach zwykle wiąże się z jazdą 25 km/h w obszarze zabudowanym. Mieszkam przy granicy i zwykle jak widzę niemieckie blachy, wolę spierdzielać stamtąd. No chyba, że mam godzinę na dotarcie do celu. Jasne, możemy powiedzieć – zgubił się, ale z moich obserwacji 20% rejestracji z Polski jeździ w ten sposób, zaś, gdy mówimy o Niemcach potrafi to dojść do 85% osób. Użycie mózgu: znikome.

4. „Zaufaj mi, mam prawo jazdy od tygodnia.”

Młodzi kierowcy są w gruncie rzeczy dobrze wyszkoleni. Jedyne co mnie zwykle wpienia u niektórych to fakt ich pewności na drodze. Wielu nie jest świadomych, że prawdziwą lekcję życia na drodze dostaną właśnie teraz. Bez instruktora obok. Użycie mózgu: znikome.

5. „Jedź szybciej!”

Nie jestem typem zawalidrogi, ale gdy mam obszar zabudowany jeżdżę 50/60 km/h. Ktoś ze znajomych mnie kiedyś pouczał, że we wsi jeździ się nie patrząc na znaki. Z całym szacunkiem, kto będzie płacił ew. mandat? Użycie mózgu: znikome.

W gruncie rzeczy wszystko można by podsumować jednym stwierdzeniem – używajmy na drodze mózgu, a naszym doradcą niech będzie pokora.