Nudne Muzeum Powstania Warszawskiego

Zdarzyło Ci się kiedyś widzieć pijanego człowieka? Zdecydowanie nie ogarnia co się dzieje dookoła. tak się czułem parę lat temu wchodząc do Muzeum Powstania Warszawskiego. Nie wiedziałem do końca, co się z czym je i w efekcie wyszedłem zniesmaczony – nie miałem pojęcia: kto, komu, za co, czemu, itp.

Zrozumienie tego całego mechanizmu dały mi książki oraz najnowsza seria Czasu Honoru „Powstanie”. Nadal jestem wdzięczny Twórcom za nakręcenie tego ważnego sezonu. Kto nie widział – polecam.

#muzeumpowstaniawarszawskiego

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Matt Olech (@mattolechoficjalny)

I z tą wiedzą postanowiłem powrócić do Muzeum Powstania Warszawskiego, by dowiedzieć się, czy ten brak wiedzy sprawił, że jak głupiec powtarzałem: Muzeum Powstania Warszawskiego jest do dupy, nie idź tam.

Nudne Muzeum Powstania Warszawskiego

I niestety – jest do dupy. Przesyt informacji, nowych technologii, złe oznaczenie kierunku zwiedzania (w pewnym momencie strzałki prowadzą dosłownie donikąd).

Chciałem z całego serca napisać kompletnie inny wpis, ale niestety – nie potrafię. A chciałem… inaczej nie wydałbym bodaj 10 zł na bilet. Mam wrażenie, że zapłaciłem za kibel oraz przebieg Powstania na karteczkach, by móc na spokojnie w domu, mieć kawałek historii.

Żałuję, że w tym roku nie odwiedziłem Pawiaka oraz Muzeum na Szucha. Krótko, konkretnie, z emocjami – o czasach trochę wcześniejszych.