Stres przed kamerą – jak zwalczyć?

Stres przed kamerą… Jeżeli czytasz te słowa i nie przescrollowałeś tekstu dalej – oznacza to, iż stres podczas występowania przed kamerą może Ciebie dotyczyć.

Stres przed kamerą

Jest to fragment darmowego poradnika 33 rzeczy, które powinien wiedzieć każdy YouTuber. Poradnik możesz pobrać, rejestrując się do newslettera widocznego w prawej belce.

Na początku, pozwól na trochę teorii. Stres przed kamerą to oczywista reakcja obronna na zagrożenie. Mózg prawdopodobnie wykryje oko kamery jako zagrożenie, którego będziesz się naturalnie bał. Pytanie: dlaczego się boisz? Jedna, z odpowiedzi którą możesz udzielić, będzie brzmiała: Boję się kompromitacji. Zwróć uwagę na to, że nic poza włączoną kamerą się nie zmieniło. Zapewne próbowałeś swoją wypowiedź nie raz przed lustrem, czy też w zaciszu swojego pokoju. To Ty masz teraz władzę. Sam montujesz materiał. Wiedząc o tym – nie masz się czego bać. Nie zmontujesz przecież materiału, który miałby Cię skompromitować, by potem wrzucić w Sieć to nagranie.

Istotnym zagadnieniem jest również uświadomienie sobie, że stres przed kamerą jest naturalny. To nic dziwnego, każdy go odczuwa. Z tą świadomością bardzo łatwo przyjdzie Ci zamienić paraliżujący stres, w przyjazny, motywujący do działania. Każdy z doświadczonych twórców odczuwa nutę stresu przed włączeniem nagrywania. Zastanawia się: Czy dam radę? Czy tym razem się uda? Czy jestem odpowiednio przygotowany? Te pytania z biegiem doświadczenia znikają dopiero, gdy włącza się czerwony przycisk rec (ang. recording, pol. nagrywanie).

W jednej z produkcji Grupy Filmowej Darwin padło zdanie: Ty musisz żyć tu i teraz a nie tam i potem. Na samym początku to zdanie wywołało salwę śmiechu, nie tylko moją, ale i również moich znajomych. Przyglądając się bliżej temu zdaniu dostrzegłem drugie dno, które nie jest już tak zabawne, a skłania do refleksji. Często na samą myśl o występowaniu przed kamerą będziesz odczuwał stres. Nie ten motywujący, a paraliżujący. Nie możesz żyć tam i potem, a tu i teraz. W rzeczywistości: co ma się stać to się i tak stanie. Dotyczy to sytuacji, w której już przed wyjściem przed kamerę zaczynasz odczuwać delikatny stres. Wtedy potęgujesz w sobie masę negatywnych myśli: co to będzie, a co, jeśli mi się nie uda? I w rzeczywistości, gdy wychodzisz przed kamerę, wszystko o czym pomyślałeś – zaczyna się sprawdzać. Zaprogramuj swój mózg w ten sposób, by nie myślał o tym, co będzie podczas nagrania. A jeśli już odczuwasz nieodpartą chęć rozmyślania o tym, co będzie – staraj się myśleć pozytywnie.

Nawet jeśli odczuwasz stres podczas nagrania, nie powinieneś o nim mówić publicznie. Często jest tak, że widz po drugiej stronie nie odczuje ani trochę Twojego zdenerwowania. Ta metoda idealnie odnosi się do wystąpień publicznych. Często osoba, która mówi coś publicznie, odczuwa ogromny stres, zaś audytorium nie wyczuwa tego w ogóle!

Kiedyś po wystąpieniu publicznym,  zapytałem kilku znajomych, czy widać było, że się bardzo stresowałem? O dziwo, odpowiedzieli przecząco, przy czym byli bardzo zdziwieni tym pytaniem. Istnieje również drugi powód, dla którego nie warto przyznawać się publicznie do stresu. Pół biedy, jak przyznasz się do niego pod koniec materiału. W momencie, gdy powiesz o nim na początku – widzowie będą oceniać Ciebie przez pryzmat stresu. Wiedząc doskonale, że to, co mówisz nie stanowi aż tak ważnego aspektu, a to w jaki sposób mówisz – ocena przez pryzmat stresu nie dość, że zakłóci Twój komunikat to jeszcze będzie miała wydźwięk negatywny.

plus Jeśli interesują Cię kwestie YouTube, zobacz kurs Jak zarabiać na YouTube?