„Uczone małpy”

Mądry wpis wypada zacząć ciekawym cytatem, oto i on:

Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Julian Tuwim

MałpaMarco w jednym ze swoich odcinków powiedział, by studia traktować jak kurs. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem rękami i nogami. Wbrew pozorom nie jest to coś mega ważnego, co sprawi, że w życiu będzie Wam łatwiej. Ba, zaryzykowałbym stwierdzeniem, iż studia niekiedy mogą przeszkodzić w starciu z realiami.

Idąc na studia zaoczne, wiedziałem doskonale, że wyniosę z w tym czasie dużo więcej, niż ucząc się w trybie dziennym. Nie myliłem się. W wolne dni poszedłem do pracy, gdzie nauczyłem się wielu rzeczy. Dostrzegłem z kolei, że studia z grubsza gówno mnie przygotowują do jej wykonywania (pracuję na recepcji w hotelu, studiuję Turystykę i Rekreację).

Starcie „nauki” z rzeczywistością zacząłem na przedmiocie „Podstawy Hotelarstwa” (celowo napisałem w cudzysłowie), na którym dowiedziałem się wielu „praktycznych wskazówek” dotyczących pracy na recepcji, takich jak kucie na blachę sztywnych formułek. W skrócie – gość do Ciebie dzwoni, zaś Ty podając mu cenę za usługę, mówisz: „proszę Pana, cena to tylko 100 zł”, brzmi jak TeleZakupy, c’nie?

Oczywiście, są zawody, których zaocznie nie da się studiować, i słusznie. W sumie nie chciałbym być leczony przez lekarza, który uczył się w tym trybie ;-)

POZYTYWNA RADA NA DZIŚ — CZŁOWIEK UCZY SIĘ NA BŁĘDACH, STUDIA SĄ KURSEM ;)

I czy Tuwim nie mia racji? Wróć na początek wpisu, przeczytaj cytat jeszcze raz i napisz w komentarzu co myślisz.

  • Panna Marple

    Tuwim ma w ogóle dużo racji. Ja wybrałam swój kierunek kierując się pasją. Jestem na dziennych, ale nie żałuję. Gdy rozmawiam ze znajomymi z zaocznych, widzę różnice w programie. Dużo mniej zdążą przerobić na zajęciach zaocznych niż ja na dziennych. Poza tym, mój kierunek wymaga ogromnego nakładu pracy poza uczelnią, samodzielnie, w domu, w bibliotece…

    Studiuję filologię polską.